|
„Polski
Kalendarz Europejski” (nr 4/76) Warszawa, kwiecień
2003 r.
Pamięć o Jakubie Karpińskim Umarł Jakub Karpiński. Był socjologiem i historykiem, zajmował się najnowszą historią Polski. Napisał wiele książek, w których z niezwykłą dbałością, wnikliwością i oddaniem szczegółu opisywał historię ostatniego półwiecza. Pozycje takie jak: Porcja wolności, Płonie komitet..., Portrety lat. Polska w odcinkach 1944-1988, czy Mowa do ludu. Szkice o języku polityki, wydawane m.in. w Paryżu u Giedroycia, w II obiegu i - po 1989 roku - oficjalnie, są dziś klasycznymi publikacjami, z których korzysta każdy, choć trochę interesujący się niedawną przeszłością. Był nie tylko obserwatorem, ale i jednym z najaktywniejszych uczestników przełomowych wydarzeń z historii PRL-u. Później przez wiele lat mieszkał w Nowym Jorku i Pa ryżu, nigdy jednak nie stracił uważności człowieka, któremu nade wszystko bliski jest los własnego kraju. Po latach emigracji powrócił na Uniwersytet Warszawski - miejsce, w którym niegdyś był asystentem i doktorantem, słuchaczem Ossowskich, Ajdukiewicza, czy Kotarbińskiego - tych, uczących jak być „nieposłusznym w myśleniu", zachowując intelektualną i moralną niezależność w czasach zwątpienia. Karpiński tej niezależności nigdy nie stracił - czy to w swych pracach, nie poddających się uproszczeniom i doraźnej myśli, czy na sali sądowej, w pokazowym PRL-owskim procesie za działalność opozycyjną. W swoich badaniach Jakub Karpiński zajmował się m.in. przemianami w krajach Europy Środkowo-Wschodniej - transformacją ustrojową nie tylko w Polsce, ale i krajach ościennych - w Czechach, na Ukrainie i Białorusi, czy na Bałkanach. Nie należał do badaczy poprzestających na bibliotecznych archiwach, miał wielu przyjaciół w całej Europie; interesowała go historia dnia codziennego, wymykająca się czysto naukowemu opisowi. Tym, którzy Go znali, wiadomo, że był obdarzony dystansem, zarówno względem opisywanych wydarzeń, jak też wobec siebie i wszystkiego, co spotykało go na co dzień. M.K. * * * JAKUB Jakub Karpiński miał piękny i bogaty życiorys. Był jedną z czołowych postaci szlachetnego buntu młodzieży akademickiej w 1968 roku. Walczył niestrudzenie myślą i słowem. Był autorem albo współautorem wielu książek, artykułów, rezolucji, protestów i ulotek. Przemycał materiały dla paryskiej „Kultury". Zapłacił za tę działalność wyrokiem skazującym na cztery lata więzienia. W słynnym „Procesie taterników" zachował się z niezwykłą godnością, odmówił odpowiedzi na wszelkie pytania a milczeniem okazał pogardę sądowi. Był człowiekiem o nieskazitelnej prawości i bardzo mocnej osobowości, obdarzonym subtelną inteligencją i głęboką wiedzą o człowieku i społeczeństwie. Poświęcił bez reszty swoje życie idei, której służył. Pozostawił po sobie bogatą spuściznę w postaci kilkunastu książek. Szczególnie cenne są jego prace poświęcone historii PRL i kolejnym kryzysom. Poznałem Jakuba Karpińskiego na długo, zanim zetknęliśmy się ze sobą w Paryżu, bo Rozgłośnia Polska RWE starała się nagłośnić tę postać w przekonaniu, że rozgłos stanie się puklerzem osłaniającym go przed najgorszym. Pozostał po Nim szacunek, sentyment i żal, że Go już nie ma. JAN NOWAK-JEZIORAŃSKI Warszawa, 28 marca 2003 r. * * * Jakub Karpiński należał, w moim przekonaniu, do najwybitniejszych przedstawicieli swego pokolenia w Polsce - ludzi urodzonych w latach II Wojny Światowej i dorastających w latach 50-tych, którzy w wieku szkolnym zetknęli się z egzystencją i upadkiem stalinizmu, pierwszą „odwilżą", wydarzeniami Października 1956 roku, a potem próbą poszerzenia zakresu wolności. Ludzi o charakterystycznych doświadczeniach akademickich w latach 60-tych i przekonaniu, że rzeczywistość, w której żyją, nie jest rzeczywistością, z którą można się trwale pogodzić. Karpiński nigdy nie uległ żadnym złudzeniom - być może wynikało to z wychowania w domu o tradycjach inteligencji warszawskiej, być może z warunków środowiska w jakim przebywał - a pewnie były to również dyspozycje osobiste. Już w latach licealnych, a potem studenckich był człowiekiem „niepokornym", nie poddającym się naciskowi poglądów, które dawały gwarancje spokojnego życia. Szedł swoją drogą w latach 60-tych i 70-tych, kiedy trafił do więzienia. Mowa, którą wygłosił w sądzie podczas „procesu taterników" była wielkim oskarżeniem systemu. Człowiek obdarzony wielkim talentem formułowania myśli, rzeczowy, zwięzły, autoironiczny, celny, trafny w widzeniu i ocenie, znakomity analityk, ale i syntetyk. Wśród kilkunastu Jego znanych prac cenię szczególnie Taternictwo nizinne - wyjątkowego formatu przyczynek do pamiętnika inteligenta doby lat 60-tych i 70-tych - to jest trwały wkład Karpińskiego w historię Polski tego okresu. Jego elegancja, kultura, sposób bycia a zarazem niezależność w myśleniu, cechowały Go do ostatnich lat życia, zakończonego tak przedwcześnie przez ciężką i nieuleczalną chorobę. Nad Jego grobem zebrało się wielu ludzi reprezentujących kilka pokoleń, poczynając od generacji Jego rodziców, a na studentach Uniwersytetu Warszawskiego i Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego kończąc. W przemówieniu, wygłoszonym na prośbę Jego rodziny, wyraziłem głęboki żal, że los zabrał Karpińskiego w czasie, kiedy mógł jeszcze tyle zdziałać, tyle zrobić i kiedy Jego wpływy owocowałyby w zachowaniach Jego uczniów, a nie tylko rówieśnych. Wydaje mi się rzeczą szczególnie bolesną, że mowę pogrzebową wygłaszał człowiek mojej generacji, podczas, gdy powinno być odwrotnie - to ludzie generacji Karpińskiego powinni żegnać nas, ludzi o pokolenie od siebie starszych. W moim przekonaniu Jakub Karpiński był jednym z tych ludzi następnego pokolenia, z którymi byliśmy z jednej wspólnej „ojczyzny duchowej". Karpiński był z wykształcenia socjologiem i filozofem, znakomitym historykiem stał się jako uczestnik wydarzeń i świadek epoki. Był człowiekiem z natury przywiązanym do ciągu wydarzeń historycznych - kimś, kogo potocznie określa się mianem konserwatysty, czy tradycjonalisty. Ale był konserwatystą wolnym od wszelkiego ekstremizmu racjonalistycznego, co niekiedy chodzi - choć nie musi -w parze; był przykładem na to, że można doceniać tradycję i oceniać ją krytycznie, patrzeć z perspektywy szerszej - nie tylko narodowej, ale również wielonarodowej - z perspektywy kulturowej więzi Europy, którą dostrzegał nie tylko w krajach, które już w tej chwili są w organizacjach europejskich, ale też w tych, które dopiero w przyszłości odzyskają swoją świadomość europejskich korzeni. Mam tu na myśli kraje na wschód od Polski, które w stosunku do nas pozostają jeszcze nieco w tyle na drodze do zorganizowanej, „rodziny" europejskiej. Jakub Karpiński starał się (choćby podczas kilku lat pracy w Pradze czeskiej) służyć myślami i radą przy pobudzaniu ludzi do własnego działania na rzecz szerszej wspólnoty europejskiej, do której ludzie ci należeli i należą. WŁADYSŁAW BARTOSZEWSKI Warszawa, 5 kwietnia 2003 r. * * * Poznałam Jakuba w czasach KOR-owskich, w 1977 roku, kiedy zaczął pisywać do nowo wówczas utworzonego pisma tzw. drugiego obiegu, „Głosu". Od 1979 roku przez wiele lat przebywał za granicą. Widziałam się z nim w Nowym Jorku; w Paryżu, wreszcie często współpracowaliśmy, gdy wrócił już na dobre do Polski. W 1981 roku, mieszkający wówczas w Nowym Jorku Jakub, był jednym z założycieli Komitetu Pomocy Solidarności. Była to amerykańska fundacja zajmująca się przede wszystkim pomocą dla podziemnych wydawnictw w Polsce. W następnych latach fundacja zaczęła pomagać także wydawnictwom dysydenckim w innych krajach Europy Środkowej, a w końcu zmieniła nazwę na Institute for Democracy in Eastern Europe i rozwinęła szeroką działalność wspierania demokracji w krajach Europy Środkowej, Południowej, b. Związku Sowieckiego i Azji Środkowej. We wszystkie te działania Jakub był bezpośrednio zaangażowany, przede wszystkim jako podpora intelektualna fundacji. Przez wiele lat Institute wydawał kwartalnik Uncaptive Minds, w którym Jakub publikował swoje teksty, ale także szukał autorów, zajmował się pracami redakcyjnymi. Założył Instytut Spraw Politycznych, fundację, która opublikowała wiele ciekawych prac na temat transformacji zachodzących w Europie po rozpadzie komunizmu. Tuż przed powrotem na stałe do Polski mieszkał przez jakiś czas w Pradze czeskiej, gdzie wydawał pismo Transitions, traktujące również o przemianach w Europie Środkowej i Wschodniej. Jakub utrzymywał ożywione kontakty z ludźmi w wielu krajach Europy. Często brał udział w spotkaniach tzw. Centrów Pluralizmu, założonej przez Irenę Lasotę sieci współpracy osób wspierających demokrację w swoich krajach. Uczestnicy tych spotkań mieli okazję słuchać wykładów Jakuba, w których analizował i porównywał procesy transformacyjne w Europie. Książki Jakuba, te mówiące o historii ostatnich lat, są zjawiskiem unikalnym. Nie ma w nich osobistych komentarzy autora, prawie nie ma nazwisk. Przywołuje on fakty, które mówią same za siebie, dokonuje porównań i analiz, zachowuje dystans do poruszanych zagadnień. To nadaje jego pracom cechy obiektywizmu i wiarygodności. W tym sensie jego styl jest rozpoznawalny wśród innych autorów. Był człowiekiem niezwykle pracowitym. Prowadził szczegółowe zapiski, dużo czytał, na bieżąco opracowywał tematy. Pracował zawsze i w każdej sytuacji. Często na przykład korektą tekstów zajmował się podczas jazdy nowojorskim metrem. Jakub był niesłychanie skromny, nie narzucający swoich poglądów, jednak zapytany o nie zawsze mówił wprost. Był też bardzo odważny. W tzw. „procesie taterników" nie składał żadnych zeznań, nikogo nie obciążył, chociaż w śledztwie grożono mu nawet śmiercią. W tamtych czasach nieskładanie zeznań było naprawdę bardzo rzadkie, dopiero bowiem w czasach KOR-u wypracowano metodę odmowy zeznań i nie prowadzenia rozmów z UBecją. Lubiłam przebywać w Jego towarzystwie, miał bardzo szeroką i niepospolitą wiedzę o świecie, o miejscach i ludziach. Był ciekaw świata i chętnie słuchał, zadawał dziesiątki dociekliwych, czasem bardzo trudnych pytań. Wiele miejsc zwiedziliśmy razem. Ostatnim był Lwów. Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych. To nieprawda. Jakub był wyjątkowy. Będzie nam wszystkim brakowało Jego uroku, elegancji w sposobie bycia, mówienia i pisania, mądrej rady w trudnych sytuacjach. MAŁGORZATA NAIMSKA Warszawa, 25 marca 2003 r. Autorka
jest dyrektorem Biura Kultury Urzędu m. st. Warszawy. Pracowała m.in. w
Polskim PEN - Clubie oraz Instytucie na Rzecz Demokracji w Europie Wschodniej
IDEE, którego była dyrektorem. W latach 2000-2001 była doradcą w gabinecie
politycznym ministra spraw zagranicznych Władysława Bartoszewskiego. Wypowiedzi zebrał i opracował: MARIUSZ KUBIK Foto: © Mariusz Kubik, archiwum Jana Nowaka - Jeziorańskiego
|